piątek, 20 lutego 2015

Balmi - Balsam do ust

Cudownie pachną, doskonale nawilżają i skutecznie stawiają odpór nudnym, opatrzonym sztyftom, słoiczkom czy jajkom wypełnionym wazelinową masą. Bo balsami Balmi są – po prostu – unikatowe i przeznaczone jedynie dla tych osób, które cenią połączenie niezawodnej skuteczności z oryginalnym designem i wygodą użycia!

 
Balmi oczywiście zachwyca opakowaniem o nietypowym kształcie i pięknych kobiecych kolorach. Fajnym dodatkiem jest również smyczka dzięki której błyszczyk możemy przymocować do kluczy, torebki lub kosmetyczki. Opakowanie ma pojemność (7g). Malinowy balsam odkręca się bez problemu jednak miętowy sprawia dość spore problemy ponieważ trzeba się trochę na siłować zanim zdejmiemy wieczko.  
 
 

O tym balsamie do ust mogę powiedzieć jednym słowem zwykła wazelina kosmetyczna zamknięta w pięknym i oryginalnym opakowaniu. Myśl o kupnie produktów z Balmi chodziła za mną od kiedy pojawiły się one na rynku jednak ich cena skutecznie mnie odstraszała. Moja przyjaciółka obdarzyła mnie nimi jako prezent gwiazdkowy, oczywiście na początku byłam zachwycona jednak z czasem kiedy ich używałam moje pozytywne nastawienie stopniowo gasło. Może zacznę od plusów ponieważ mój wstęp mógł was trochę zniechęcić. Zapach balsamów jest nieziemski a w szczególności wersji malinowej. Na ustach zapach utrzymuję się do 30 min co moim zdaniem jest na prawdę wielkim plusem. Także ich smak nie jest jakiś chemiczny czy sztuczny można na prawdę poczuć malinę lub miętę. Niestety na tym muszę skończyć plusy a zająć się minusami. Konsystencja balsamu jest dość miękka bardzo przypomina zwyczajną wazelinę i podobnie zachowuję się na ustach. Balsamy po nałożeniu tworzą nie przyjemną tłustą warstwę która niestety długo utrzymuję się na ustach. Specjalnego nawilżenia i odżywienia nie zauważyłam raczej dostrzegłam kompletny brak nawilżenia. Kształt balsamu jest stożkowy co oczywiście cieszy oko swoją unikatowością jednak nie oszukujmy się  przy dłuższym stosowaniu zwyczajnie w końcu trzeba go aplikować palcem lub patyczkiem co mnie osobiście trochę odrzuca. Podsumowując bardzo się rozczarowałam i te produkty odradzam wszystkim. Dziewczyny jeśli już macie decydować się na jakieś nowinki to zachęcam do kupna jajeczka EOS jest on dużo lepszy ale porównanie tych produktów pojawi się niedługo.
 
 
 
Cena: 20zł
 
Plusy:
-Zapach
-Opakowanie
-Smak
 
Minusy:
-Konsystencja
-Działanie
-Cena
-Dostępność
 
Ocena:
2/10
 
 
Skład:
Polybutene, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Ozokerite, Synthetic Wax, Ethylhexyl Pamitate, Paraffinum, Ethyhexyl Methoxycinnamate, Cera Carnauba, Butyl Methyoxydibenzoylmethane, Benzophenone – 3, Butyrospermum Parkii Butter, Hydrogenated Jojoba Oil, Aroma, Diethylamino Hydroxybenzoyl, hexyl Benzoate, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylaraben, Benzyl Benzoate, CI 77891

8 komentarzy:

  1. Kurczę słabiutko wypada, a szkoda, bo mam go z JoyBoxa :(

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam z nim do czynienia, ale raczej mnie już nie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają świetnie, ale za taką cenę można spokojnie kupić dwie porządne pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy do mnie nie przemawiały. Dla mnie to podróbki EOSA :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam to samo wrażenie co Milene Pee ;/

    OdpowiedzUsuń