piątek, 30 grudnia 2016

Death by Chocolate

W zestawie znajdziesz 16 cieni do powiek (w tym dwa duże). Wykonasz nią makijaż na każdą okazję. Zestaw zawera dwuststronną pacynke oraz duże, poręczne lusterko.
 
 
 
Paletka jest moim ostatnim nabytkiem mikołajkowym z którego bardzo się cieszę. Kiedy tylko wyjęłam ją z opakowania zaskoczyła mnie waga tej paletki jest ona na prawdę ciężka w porównaniu z moimi innymi paletkami. Oczywiście wizualnie jest przepiękna i to najbardziej przykuwa wzrok kiedy widzimy ten produkt. Lusterko jest na prawdę duże i bez problemu przy jego pomocy możemy wykonać cały makijaż oka. W środku znajdziemy cienie matowe ale również błyszczące które dominują w tej paletce. Bez problemu korzystając wyłącznie z tych cieni jesteśmy w stanie stworzyć makijaż dzienny jak również wieczorowy. W środku znajduję się również pacynka którą ja osobiście oddałam mamie ponieważ ja używam wyłącznie pędzli. Cienie są bardzo na pigmentowane więc trzeba uważać przy nakładaniu ich aby nie przesadzić. Pamiętajmy łatwiej coś dołożyć niż zabrać. Cienie bez żadnego problemu utrzymują się całą noc nawet w trudnych warunkach. Jedynym minusem jest, że cienie osypują się i kiedy używamy błyszczących cieni cała nasza buzia się świeci oraz cienie mają tendencję do zbierania się w załamaniach powieki więc trzeba kontrolować sytuacje czy przypadkiem nie zrobiła nam się brzydka zbieranina kolorów. Jest bardzo dużo wersji paletek więc na pewno znajdziecie coś dla siebie oraz jest to świetny pomysł na prezent.  
 
 
 
Cena: 40zł

czwartek, 29 grudnia 2016

ROZWIĄZANIE KONKURSU

W ostatnim czasie dostałam dużo wiadomości dotyczących konkursu, a także do kogo ta paczka powędruje. Dlatego dzisiaj przychodzę do was aby rozwiać każdą wątpliwość.
 
Paczka powędruję do Martyny Dodziks
 




 
W paczce zwyciężczyni znajdzie olejek do ciała z Bielendy, maseczki do twarzy z Ziaji oraz żel pod prysznic wzbogacony olejkami z Nivea. Mam nadzieję że zawartość spodoba się Martynie a was zmotywuje do udziału w kolejnych konkursach. 
 
Martyna jeszcze raz ci gratuluję i dziękuję za udział w zabawie.

wtorek, 27 grudnia 2016

Jantar - Odżywka z wyciągiem z bursztyna

Odżywka zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów:  Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji.
Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.
 
 
 
Odżywka to było moje wybawienie kiedy wpadłam na głupi pomysł wygolenia boku głowy. Nigdy nie miałam problemu z włosami ani z tym, że za wolno rosną. Jednak kiedy używałam ten odżywki zobaczyłam że stać je na więcej. Podczas kuracji Jantarem zauważyłam,że na początku moje włosy stały się bardzo miękkie i lśniące w następnej fazie doszło wzmocnienie włosów oraz pojawiło się wiele malutkich włosów co sprawiło, że włosy wydawały się gęstsze i od razu sprawiały wrażenie bardzo zadbanych. Nawet moja fryzjerka stwierdziła poprawę kondycji moich włosów więc może  nie są to wcale obiecanki bez pokrycia. Jak na razie odstawiłam odżywkę i moje włosy dużo na tym nie straciły więc na pewno nie jest to efekt który widać wyłącznie kiedy używamy danego produktu. Muszę zaznaczyć, że farbuję włosy więc wymagają dużo większej uwagi niż włosy które nie są regularnie niszczone. Zapach tej odżywki kojarzy mi się z płynem pod prysznic mojego chłopaka więc raczej mam pozytywne skojarzenia. Wydajność jest dobra jak na tego typu produkt jednak jego aplikowanie to tragedia polecam wszystkim zakup strzykawki w aptece. Odżywka znajduję się w zwykłej szklanej buteleczce z dużo szyjką a pamiętajmy, że przy tego typu produktów nanosimy je wyłącznie na skórę głowy a nie na całą długość ponieważ może to je obciążyć i zamiast sobie pomóc to dodamy sobie roboty. Ja pomagałam sobie za pomocą strzykawki którą pobierałam odżywkę, aplikowałam na skórę, a potem wcierałam. Podsumowując jest to mój ulubieniec i wybawiciel. Polecam go każdemu komu zależy na zdrowym wyglądzie włosów oraz tym którzy chcą poratować się po nieudanej próbie zmiany wyglądu.
 
 
 
 
 
Cena: 8zł
 
Skład:
Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,  Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Ziaja - Peeling CUPUACU

Składniki aktywne krystalicznego peelingu złuszczająco wygładzającego Ziaja Cupuacu:
- Masło cupuacu i masło karite tworzą na powierzchni skóry ochronny satynowy film, redukują szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie oraz zapewniają efekt miękkiej skóry.
- Oleje z orzechów brazylijskich i makadamia delikatnie natłuszczają naskórek, chronią przed wysuszeniem w trakcie mycia oraz poprawiają elastyczność skóry.
- Cukier i naturalne łupiny orzecha aktywują skórę w czasie masowania, delikatnie złuszczają i wygładzają naskórek.
 
 
 
Drobinki peelingu są na prawdę drobne dla mnie za drobne. Nie lubię kiedy używam tego typu produktów i nie czuję tego efektu ścierania naskórka. Nie podoba mi się także warstwa która pozostaję na skórze ponieważ kiedy używam go na początku kąpieli to żadne mydło nie może sobie poradzić z zmyciem go. Są to niby tylko dwa minusy ale dla mnie dyskwalifikujące ten produkt z mojej listy przyszłych zakupów. Jednak jego zapach jest obłędny, był to jedyny powód który skłonił mnie do refleksji nad ponownym kupnem tego produktu. Kiedy pierwszy raz go używałam czując ten zapach od razu na myśli miałam kobietę która emanuję kobiecością, pewnością siebie. Po prostu wszystko co wiąże się z kobiecością kojarzy mi się z tym zapachem. Jest on na prawdę trudny do opisania ale peeling jest przystępny cenowo dlatego każdego kogo ciekawi ten zapach zachęcam do kupna tego produkty wyłącznie dla zapachu. Jego działanie zaliczam do bardzo słabych średniaków. W okresie zimowym faktycznie moja skóra jest w opłakanym stanie i wymaga większej uwagi i pielęgnacji ale ten peeling nie zadowolił także mojej przyjaciółki więc nie jest to moja wina ani może moich za wysokich wymagań. Jak na razie jest to kolejny bubel w mojej kolekcji zużytych kosmetyków z firmy Ziaja która kiedyś była moim ulubieńcem na rynku kosmetycznym.  
 
 
 
 
 
Cena: 14zł
 
Składniki aktywne: masło cupuacu, masło karite, olej makadamia, olej z orzechów brazylijskich, cukier, naturalne łupiny orzecha.

środa, 14 grudnia 2016

Barwa Siarkowa - Żel i Tonik

Tonik siarkowy antytrądzikowy marki Barwa dokładnie oczyszcza skórę, zwęża rozszerzone pory, a także działa przeciwzapalnie. Dodatkowo odświeża, tonizuje, zmniejsza rozwój zaskórników oraz wygładza skórę twarzy, szyi i dekoltu. Sprawia, że skóra jest świeża i czysta skóra bez uczucia ściągnięcia, a błyszczenie zostaje zmniejszone.
 
Żel Przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry tłustej i trądzikowej. Działanie składników aktywnych pozwala na skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Żel działa antybakteryjnie i złuszczająco, reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum. Ogranicza rozwój bakterii odpowiedzialnych za trądzik, a jednocześnie nawilża i wygładza skórę, zapobiegając uczuciu ściągnięcia. Ponadto ma działanie przeciwzapalne i łagodzące.
 
 
 
 
 
 
Żel i tonik z Barwy Siarkowej od dwóch miesięcy to moja codzienna rutyna pielęgnacyjna zarówno rano jak i wieczorem. Przez długi czas używałam produktów z Ziaji, ale stwierdziłam, że czas na zmiany. Po sprawdzeniu opinii innych internautek zdecydowałam się właśnie na produkty siarkowe. Na początku powiem trochę o zapachu który na prawdę mnie zaskoczył. Myślałam, że będzie on specyficzny i dość intensywny czego na prawdę nie lubię w takich produktach. Ja zawsze stawiam na świeżość która pobudzi mnie do dalszych działań ale w rzeczywistości zapach tych produktów co prawda jest dość mocny ale kiedy go czuję od razu w głowię mam wrażenie czystości myślę, że rozumiecie o co mi chodzi. Tak samo pachnie żel i tonik więc nie będę rozpisywać tego tematu na dwa produkty. Podobnie jest z działaniem rozumiem, że jest to seria i kosmetyki mają się uzupełniać ale pierwszy raz spotkałam się z takim uzupełnieniem. Produkty same w sobie nie są  specjalne zaliczyła bym je do zwykłych drogeryjnych średniaków ale razem na prawdę sobie radzą. Oczywiście nie jest to super redukcja przetłuszczania się skóry lub całkowita minimalizacja porów. Jednak jako codzienne produkty sprawdzają się dobrze. Od samego początku poruszam temat ich uzupełniania się ponieważ zachęcam was do kupna ich właśnie razem. Żel dobrze oczyszcza i odświeża skórę. Jest on łagodny więc świetnie sprawdza się podczas odświeżania buzi w ciągu dnia. Tonik pozostawia uczucie świeżości i oczyszczenia więc tak na prawdę te dwa produkty nie różnią się od siebie na pozór niczym ale jakoś osobno nie przemawiają do mnie jedynie w duecie mają jakieś działania które obiecuję nam producent czyli  zmniejszają rozwój zaskórników i zwężają pory co ku mojemu zaskoczeniu sprawdziło się. Z ręką na sercu mogę powiedzieć że w przeciągu tych dwóch miesięcy wyskoczyły mi jedynie dwa problemy które na prawdę szybko zniknęły. Utrzymanie nawilżenia jest znikome ale nie oszukujmy się nie do tego te produkty są. Dla mnie tonik i żel ma jedynie oczyszczać i tonizować do nawilżenia są kremy. Podsumowując są to trochę lepsze średnie kosmetyki drogeryjne które specjalnie nie skradły mojego serca i raczej powrócę do starej dobrej Ziaji. Na pewno ta seria sprawdzi się u nastolatek i młodych kobiet których skóra nie potrzebuje aż tak wiele pomocników, a także dla zabieganych które nie chcą poświęcać za dużo czasu na poranna rutynę, a wieczorem chcą jak najszybciej położyć się do łóżka.
 
 
 
 
 
Cena:
Żel - 13,50zł
Tonik - 14,99zł
 
Skład:
 
Żel -
Aqua, Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Propylene Glycol, Lauramidopropyl Betaine, Panthenol, Triticum Vulgare, Sulfur, Peg-30 Castor Oil, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Peg-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Ci 15985.
 
Tonik -
Aqua, Alcohol Denat., Glycerin, Panthenol, Propylene Glycol, Vaccinium Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Acer Saccharium Extract, PEG-40Hydrogenated Castor Oil, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Tetrasodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citral, Limonene Linalool, CI 15985
 

piątek, 9 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNY KONKURS

Z okazji zbliżających się świąt mam przyjemność zaprosić was do udziału w konkursie. Tradycyjnie wygrywa jedna osoba wylosowana w dzień zakończenia konkursu, a mniej tradycyjnie to zawartość paczki będzie niespodzianką aż do dnia wysyłki. Oczywiście poniżej znajdują się zasady, wzór zgłoszenia oraz baner do pobrania.
 
Życzę wszystkim powodzenia i oby szczęście wam dopisało
 
 
 

 
 
 CO TRZEBA ZROBIĆ:
1. Zostać publicznym obserwatorem bloga
2. Podać e-mail
3. Dodać baner konkursowy


WZÓR ZGŁOSZENIA W KOMENTARZU
1. Obserwuję jako: (nick)
2. E-mail
3. Udostępniam baner (link)


REGULAMIN
1. Zgłoszenia wysyłamy od 10 do 18 grudnia 2016 roku
2. Osoby niepełnoletnie potrzebują zgody prawnego opiekuna
3. Nagroda nie podlega wymianie
4. Zwycięzca ma 3 dni na przesłanie swoich danych kontaktowych
5. Wysyłka tylko na terenie Polski. Koszty wysyłki pokrywa organizator
6. Wyniki konkursu pojawiają się max. do tygodnia
7. W konkursie musi wziąć udział minimum 40 osób


 
 ZWYCIĘZCĄ ZOSTAŁA MARTYNA DODZIKS

Nacomi - Olej z nasion konopi indyjskiej

Olej z nasion konopi indyjskiej, nazywany również „łzami feniksa”, pochodzi z ekologicznych upraw. Ten zielony, tłoczony na zimno, nierafinowany olej ze względu na swoje unikatowe składniki (zbilansowane ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych) działa na skórę, poprawiając jej wygląd, zmniejszając pory i rozszerzone naczynka krwionośne. Pielęgnuje skórę młodą, mieszaną i trądzikową. Bardzo szybko się wchłania – jest zaliczany do tzw. „suchych” olejów. Wszystkie jego właściwości można określić słowem „rewitalizacja”.
 

 

Olej kupiłam na jeden z wyprzedaży w Hebe. Ostatnio wszystkie swoje wpisy zaczynam właśnie od słowa wyprzedaż ale moim zdaniem nie ma co przepłacać i trzeba szukać okazji. Firmę Nacomi odkryłam właśnie dzięki temu produktowi. Szukałam kosmetyku który poradził by sobie z moimi porami i nie raz nawiedzającymi mnie wypryskami. Moja cera jest problemowa każde zmęczenie, cięższy dzień od razu na niej widać a nie wspomnę o zmianie pogody. Muszę przyznać że po zakupie oleju przez długi czas nie wracałam do kremów na noc. Ratuję mnie w każdej sytuacji począwszy od wyprysku a skończywszy na podrażnieniach. Kiedy wyrównuje brwi lub pozbywam się niechcianych włosków nie używam już żadnych oliwek dla dzieci lub tych które są dołączone do produktów do depilacji. Ten olej radzi sobie z takimi podrażnieniami w 100%. Na prawdę szybo się wchłania oczywiście jeśli nałożymy grubą warstwę to ten czas też będzie dłuższy ale przy normalnym stosowaniu jest to kosmetyk który z nami współpracuje bez żadnych oporów. Tak na prawdę to widzę jedynie dwa minusy. Pierwszy to jego zapach jak dla mnie jest on nie do zniesienia. W moim odczuciu po prostu śmierdzi a niestety ten zapach na prawdę długo utrzymuję się na skórze. Drugi minus to przy systematycznym stosowaniu zauważyłam że nie pomaga z porami a jeszcze bardziej je zapycha. Ja idąc na kompromis stosuję go co drugi dzień na noc a jedynie teraz w tym okresie zimowym stosuję go częściej. Wydajność jak dla mnie jest jak każdy olej jeśli stosujemy je z głową i tak jak powinnyśmy starczają na długo. Tak samo jest z tym produktem tak na prawdę wszystko zależy od nas. Ja swoją buteleczkę mam od początku wakacji a jest jeszcze większe pół więc nie wiem może jestem wyjątkowo oszczędna. Na pewno sprawdzi się u kobiet które mają jakieś  problemy skórne czy to właśnie wypryski czy sucha skóra. Myślę że znajdziecie w tym produkcie ukojenie a może nawet rozwiązanie waszego problemu. Dla mnie jest to produkt godny polecenia osobiście na pewno zakupie jeszcze jakiś olej z Nacomi ale czy to będzie właśnie z konopi to nie wiem ponieważ chciała bym przetestować inne warianty olejów może znajdę jeszcze bardziej odpowiedni dla mojej skóry.
 
Chciała bym na koniec przypomnieć wam o regularnym nawilżaniu skóry szczególnie w okresie zimowym kiedy na dworze chłód, wiatr a pomieszczenia ogrzewane są grzejnikami. Pamiętajcie skórę mamy jedną i musimy o nią dbać a odwdzięczy nam się pięknem i młodością.
 



Cena: Od 11zł

Skład: 100% Cannabis Sativa Seed Oil

wtorek, 6 grudnia 2016

Mikołajki 2016

Tak jak mogłyście się domyśleć w tym roku staram się powrócić do świata blogów kosmetycznych z mocnym postanowieniem poprawy w przyszłym roku. Nie mogło więc zabraknąć małych prezentów związanych z dzisiejszym świętem.

Na początku chcę życzyć wszystkim dzisiejszego dnia pełnego uśmiechów  i tak wspaniałych prezentów jaki ja dostałam. Na prawdę byłam miło zaskoczona kiedy odebrałam swoją paczuszkę i wreszcie mogłam ją otworzyć.  
 
Po otwarciu zobaczyłam małe różowe pudełeczko zapakowane w przepiękny różowy papier z białymi kropeczkami. Dodatkowo otrzymałam personalizowany liścik który oczywiście wywołał ogromny uśmiech. Niby nic a tak cieszy.



 
Na samym wierzchu jak możecie zobaczyć jest film reżyserii Woody'ego Allena - Zakochani w Rzymie oraz liścik. Film na pewno umili mi najbliższy piątkowy wieczór.




Powoli przechodzimy do zawartości przesyłki. W środku znalazłam gąbeczkę do makijażu która ucieszyła mnie najbardziej ponieważ na prawdę poważnie zastanawiałam się nad kupnem tego gadżetu. Dodatkowo dostałam olej kokosowy który używam już od kilku ładnych miesięcy i jestem z niego bardzo zadowolona oraz kilka drobiazgów i próbek. Na przykład w środku znalazłam krem pod oczy z firmy która bardzo mnie ciekawi a mianowicie z Resibo, maseczkę z Eveline, kremy brązujące z Ziaji oraz ściereczkę do zmywania makijażu wyłącznie przy użyciu wody. Moją uwagę w szczególności przykuł lakier hybrydowy o numerku 4818-1. Niebawem możecie spodziewać się jakiegoś zdobienia z jego dodatkiem. W pudełeczku był również krem do twarzy którego nie widać na zdjęciu ponieważ stoi już w mojej łazience i czeka na testy oraz świeczka zapachowa z Yankee która właśnie teraz otula mój pokój swoim pięknym, świątecznym zapachem.







Chciałam ogromnie podziękować Justynie za piękny prezent a Marioli za możliwość udziały w tej akcji. Mam nadzieję że moja paczuszka spodoba się tak samo jak mi ta którą dostałam od Justyny. Jeszcze raz dziękuje wam dziewczyny i mocno was ściskam.

sobota, 12 listopada 2016

Porównanie

Dzisiaj zdecydowałam się porównać dwa produkty do oczu a mianowicie tuszę do rzęs dwóch różnych producentów. Jest to mój pierwszy post tego typu dlatego proszę wybaczcie mi wszystkie błędy i oczywiście napiszcie w komentarzach co wam nie odpowiada a postaram się to zmienić w kolejnym tego typu wpisie.
 
Pod lupę bierzemy Volume Million Lashe z L'Oreal oraz The Rocket Volum z Maybelline. Oba produkty są wodoodporne i w kolorze czarnym więc myślę że test będzie rzetelny. Teraz przyjrzyjmy się co obiecują nam producenci dwóch firm i sprawdzimy czy to się sprawdza czy jest zwyczajną reklamą.


VOLUME MILLION LASHES - WATERPROOF marki L'Oreal. Maskara dodająca rzęsom objętości. Zapewnia niespotykany efekt pogrubienia i rozdzielenia. Zastosowana formuła oraz innowacyjna, silikonowa szczoteczka Millionizier sprawiają, że włoski są uniesione i perfekcyjnie podkreślone. Tusz łatwo się aplikuje, nie pozostawia grudek i nie osypuje się. Dostępny w wersji wodoodpornej, przez co będzie świetnym rozwiązaniem nawet w trudnych warunkach, podczas deszczu czy w upalne dni.



Tusz kupiłam pod wpływem promocji w Rossmanie jako zamiennik mojego stałego towarzysza z Maybelline. Na początku byłam nim rozczarowana jednak po każdym użyciu przekonywałam się do niego bardziej. Na początku moje rzęsy były całe w grudkach dla mnie osoby raczkującej w makijażu był to ogromny problem. Jednak po tygodniu używaniu zauważyłam że grudki nie pojawiają się już nie wiem czym to jest spowodowane nie jestem ekspertką i nie chcę was wprowadzać w błąd. Kolor jest czarny jednak mam wrażenie że mniej intensywny niż w drugim produkcie. Wodoodporność jest dobra ale tusz nie trzyma się u mnie cały dzień kiedy wracam wieczorem do domu nie raz mam wrażenie że po prostu go nie ma. Jednak bardzo się cieszę że nie osypuję się tak bardzo aby tworzyć ten efekt pandy którego bardzo się bałam kiedy zaczynałam kombinować z kosmetykami. Rzęsy po użyciu  są bardzo rozdzielone na prawdę każda jest oddzielnie pokryta produktem i to widać jednak co do pogrubienia to bardzo bym się sprzeczała ponieważ ja nie widzę go w ogóle. Jednak jeśli robię makijaż trochę bardziej delikatny, dziewczęcy to sprawdza się bardzo dobrze. Szczoteczka dla mnie jest idealna, rewelacyjnie można nią manipulować i docierać do najmniejszych rzęs.
 



Cena: ok.30zł


The ROCKET VOLUME EXPRESS marki MAYBELLINE. Wodoodporna maskara zwiększająca objętość rzęs nawet do 8x. Opakowanie zostało wyposażone w szczoteczkę Ultra – Sonic, która zapewnia równomierne pokrycie tuszem. Zapobiega powstawaniu grudek i daje natychmiastowy efekt. Bardzo łatwo się rozprowadza i nie kruszy przez cały dzień. Formuła dodaje objętości, intensywnej barwy, jak również podkreśla zarys oczu.
 
 
 
Tusz był moim pierwszym jaki kupiłam i jak na razie zostaję moim ulubieńcem. Jedyny minus jaki znalazłam to że na początku kiedy jeszcze nie umiałam się nim posługiwać bardzo sklejał rzęsy ale teraz kiedy używam go codziennie nie jest to żaden problem po prostu trzeba go wyczuć. Czerń jest bardzo intensywna co w tym produkcie podoba mi się najbardziej. Nie jestem posiadaczką długich ani gęstych rzęs jednak od kiedy używam Maybelline nie raz słyszałam miły komplement dotyczący moich oczu.  Myślę że właśnie takie słowa sprawiają że powracam do tego produktu i myślę że jeszcze długo zostanie moim ulubieńcem. Wodoodporność jest idealna przez cały dzień trzyma się bez żadnego uszczerbku na kolorze czy trwałości. Przez cały dzień mam świadomość że moje oczy są idealne. Na pewno są maksymalnie pogrubione i wydłużone. Ja właśnie tego szukam dla siebie więc dla mnie to ideał. Szczoteczka jest dość problematyczna jest duża i trudna do manipulowania przy kąciku oka aby pokryć te naprawdę malutkie rzęski więc trzeba trochę się pogimnastykować ale wszystko da się zrobić.
 
 
 
 
Cena: ok.20zł

środa, 26 października 2016

Golden Rose - Korektor do twarzy

Liquid Concealer to korektor w płynie przeznaczony do pokrycia drobnych zmian skórnych czy do rozjaśnienia cieni pod oczami.
Specjalnie zaprojektowany aplikator w pędzelku ułatwia jego nakładanie.
 

 
Korektor z Golden Rose był tak na prawdę moim drugim produktem do makijażu jaki kupiłam. Nie należy on do tej górnej pułki ale dla mnie jego przystępna cena jest właśnie plusem. Jedyny i tak na prawdę najważniejszy minus to jego dostępność. Spotkałam się z nim jedynie na wyspach w galeriach z produktami tej marki lub na oficjalnej stronie. Mój kolor to 04 i jest to dla mnie idealny odcień korektora. jego aplikator nie przekonuje mnie ponieważ mam wrażenie że tak na prawdę dużo produktu się marnuje zostając i zasychając na tym pędzelku. Rozprowadza się na prawdę fajnie i jego aplikacja nie budzi żadnych zastrzeżeń jak również jego wytrzymałość. W ciągu dnia nie zbiera się w żadnych zmarszczkach ani nie sprawia nieprzyjemnego uczucia obciążenia. Jednak jego krycie jest na prawdę znikome jak dla mnie osoby która ma na prawdę widoczne cienie i moje oczy zawsze wyglądają na zmęczone a ten korektor mnie nie ratuje. Na pewno świetnie sprawdzi się u osób które nie mają aż taki widocznego problemu.  
 
 

 

Cena: 15.90zł
 
 
Linki gdzie możecie zakupić korektor:
- ekobieca

piątek, 21 października 2016

Scholl Velvet Smooth - elektroniczny pilnik do stóp

W prosty sposób zadbaj o wyjątkowo gładkie stopy. Obrotowa głowica Velvet Smooth z mikrościernymi cząsteczkami o długotrwałym działaniu teraz zawiera drobno zmielone kryształki diamentu o znakomitym działaniu złuszczającym. Natychmiast usuwa twardą skórę, pozostawiając gładkie i miękkie w dotyku stopy. Urządzenie jest wyjątkowo łatwe w użyciu.
 
 
 
Pilnik zakupiłam przy okazji wyprzedaży -49% w Rossmannie niestety sam pilnik nie był objęty promocją. Jego cena nie należy do najmniejszych ale tak na prawdę nie oszukujmy się nie jest to niezbędnik w naszym codziennym życiu a jedynie ułatwienie. Na początku nie byłam do niego przekonana miałam wrażenie że w ogóle nie zdziera martwego naskórka a zakupiłam tą wersję dla bardziej zrogowaciałego naskórka więc w tamtej chwili nawet nie chciałam myśleć jak działa inna jego wersja. Nie myślcie jednak że będą same minusy. Mogę szczerze powiedzieć że po dwóch tygodniach jego stosowania uzależniłam się od niego i teraz piątkowy wieczór bez małego pedicure to dzień stracony. Dbanie o stopy dzięki temu małemu urządzeniowi weszło na stałe do mojej wieczornej rutyny. Jest to niewyobrażalna wygoda i oszczędzenie naszego czasu. Nie męczę się już z zwykłym pumeksem który nie raz skutecznie mnie odstraszał. Pilnik nie zdziera od razu całego zrogowaciałego naskórka ale jeśli stosujemy go systematycznie różnica jest znaczna. Nigdy nie miała tak na prawdę mięciutkich stóp jak pupcia niemowlaka a teraz jestem na prawdę bliska tego. Sam pilnik jest bardzo prosty w obsłudze jednak trzeba uważać aby nie dociskać go z całej siły do stopy a delikatnie nim jeździć uwierzcie mi na słowo bardzo usprawnia to pracę z tym urządzeniem. Głowice po każdym użyciu należy wyjąć i wyczyścić pod bieżąco wodą a resztę zwyczajnie obmywam wilgotną ściereczką aby ten naskórek nigdzie nie pozostał. Jednym słowem jeśli któraś z was ma jakieś wolne pieniążki które może przeznaczyć na coś dla siebie to na prawdę rozważcie zakup tego gadżetu. Bez wątpienia wasz pedicure będzie dużo prostszy i przyjemniejszy niż siedzenie i tarcie pięt pumeksem.
 
 
Cena: ok. 100zł
 
Linki gdzie możecie zakupić pilnik:
- rossmann (cena jest zawyżona)
 
 

wtorek, 18 października 2016

Rossmann -49%

Tak jak wszyscy ja też ruszyłam na promocję do drogerii Rossmann. Zaopatrzyłam się w stosunkowo dla mnie nowe produkty ponieważ może mniej więcej od miesiąca maluję się regularnie. Brałam udział w każdym tygodniu promocji począwszy od ust a kończąc na twarzy i tutaj miałam małe przeszkody. Oczywiście pokaże wam co kupiłam ale co do recenzji powstrzymam się a zrecenzuję odbiór paczek w drogerii.
 
Zaczynamy standardowo od zakupów. Oczywiście czekam na wasze opinie na temat tych produktów i zachęcam do zostawiania komentarzy.

OCZY









USTA



TWARZ










 
Dla wytrwałych oczywiście pojawia się recenzja paczek. Czas w którym paczka jest gotowa jest na prawdę ekspresowy w ciągu dwóch godzin moja paczka była już gotowa i czekała na mnie. Jedyny minus moim zdaniem to że produkty zamawiane przez nas są ściągane z wystaw. Każdy z nas zna ten typ kobiet których nie obowiązuje tester a każdy produkt przez nie jest otwierany i sprawdzany pod każdym względem i właśnie tu jest sedno problemu ponieważ nie mam pewności czy nasz produkt nie był takim testerem.
 
Tak jak wspominałam powyżej miałam małe problemy przy tygodniu w którym mogłyśmy zakupić podkłady, korektory i pudry a to dlatego że w mojej drogerii nie było zwyczajnie szafy Bourjois i nie miałam jak kupić tych produktów. Kiedy podeszłam do pani pracującej w drogerii usłyszałam że nie są w stanie ściągnąć mi w czasie trwającej promocji tych produktów i na pewno przyjdą po promocji. Zdenerwowana skorzystałam z usług kuriera i paczka była u mnie w przeciągu dwóch dni. Więc pytam jak pracownicy nie są w stanie tego załatwić.
 
 
Mam do was również pytanie czy były byście zainteresowane aby powstał na Instagramie profil kosmetyczki w podróży. Oczywiście wiąże się to z dużo większą moją aktywnością co za tym idzie konkursami i dużo większą ilością postów. Na odpowiedź oczywiście czekam w komentarzach.